Kobieta

Towarzyszenie przy porodzie

Moja żona ma rodzić za kilka dni a ja wciąż nie zdecydowałem czy jej towarzyszyć podczas porodu. Z natury jestem dość odważnym facetem i miałem mało przypadków, w których panikowałem i traciłem kontrolę nad sytuacją, ale nie wiem czy podołam z pomocą swojej ukochanej Agnieszce. Sprawę komplikuje fakt, że jest to nasze pierwsze dziecko i nie wiemy czego się spodziewać. Moi rodzice a zwłaszcza mama namawiają mnie na to bym był obecny na sali porodowej, za to przyjaciele podkreślają, że zamiast być pomocnym to mogę narobić tylko szkód. Już sam nie wiem jak mam postąpić, decyzji nie ułatwia mi małżonka, która daje mi wolną rękę i podkreśla, że jeśli nie będę przy niej to się nic nie stanie. Nie jestem pewien czy mówiła to całkiem poważnie i później może okazać się, że do końca życia mi będzie wypominać, że jej nie wspierałem w ciężkich i bolesnych chwilach. Nie chce wyjść na mięczaka i zemdleć przy porodzie, ale z drugiej strony już od razu po przyjściu na świat dziecka chciałbym je zobaczyć i wziąć na ręce. Mam twardy orzech do zgryzienia, ale raczej będę trzymał żonę za rękę i słuchał jej bluzgów i wyzwisk, w końcu musi na kimś się wyżyć by choć trochę zapomnieć o bólu. Wiadomo, że urodzi mi się syn, planujemy nadać mu imię Paweł.

Dodaj komentarz

Comment
Name*
Mail*
Website*